O mnie

Moje zdjęcie
Mam na imię Joanna. Z wykształcenia jestem magistrem inżynierem ogrodnictwa, specjalność: rośliny przyprawowe i lecznicze. Witam Cię na blogu poświęconemu mojej pasji ogrodnictwu i zielarstwu. Znajdziesz tutaj porady, informacje, ciekawostki ogrodnicze, oparte przede wszystkim na własnym doświadczeniu. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej. Masz pytania, napisz: e - mail: artpasjone@onet.pl

niedziela, 15 kwietnia 2018

Moja przygoda z tykwą



Sezon wiosenny uważam za otwarty :) wszystko budzi się do życia, także my z werwą ruszamy do centrów ogrodniczych po nasiona i sadzonki. Ja należę do ogrodników, którzy uwielbiają eksperymentować sadząc różne nowości. W zeszłym roku odbyłam przygodę z tykwą, która w swoim życiu naprawdę wiele przeszła. Ale zacznijmy od początku.

Tykwa jest rośliną jednoroczną tzn. jak ją posadzicie czy posiejecie to owoce zbierzecie jeszcze w tym samym roku. Pochodzi z Afryki i Azji i jest pnączem. Kwiaty są rozdzielnopłciowe czyli na jednej roślinie są męskie i żeńskie, otwierają się wieczorem i szybko więdną. Owoce duże butelkowate, jak na zdjęciu u góry o zmiennym kształcie ( w zależności od odmiany). Tyle krótkie zapoznanie z rośliną. Przejdźmy do konkretów.

Nasiona tykwy zakupiłam w sklepie ogrodniczym. Wyglądają tak:

Niedawno doczytałam się, że tykwę można uprawiać z wysiewu wprost do gruntu. Ja jednak w zeszłym roku wyprodukowywałam rozsadę. Z 6 nasion wzeszły mi 4. Siałam po jednym nasionku do każdej komórki multiplatu. Niestety jedna z moich kocic pod naszą nieobecność postanowiła zabawić się w ogrodnika i przesadzanie  roślin, skoczyła na multiplat i zwaliła wszystko na podłogę, wszystko się wymieszało i po tym incydencie została tylko jedna roślinka, którą po 15 maja wysadziłam do gruntu. 

Posadziłam ją obok pergoli po, której pnie się winorośl, mając nadzieję, że się dogadają. Nie przewidziałam tylko, że tykwa, aż tak bardzo się rozrasta i przez cały okres musiałam przed nią bronic winorośl. 


Na dobrą sprawę wcale bym jej nie miała, ponieważ gdy była jeszcze nieduża chcą ją podwiązać po prostu ją złamałam. Na szczęście odbiła z pomiędzy liści. 

Tykwa się rozrosła i zaczęła kwitnąc wydając dwa rodzaje kwiatów:


Kwiaty jednak przekwitały, a owoców nie było. Postanowiłam zabawić się w pszczółkę i sama zapylić rośliny. Co wieczór odwiedzałam moją roślinkę, zrywałam kwiat żeński i muskałam nim kwiat męski ( można użyć pędzelka do przenoszenia pyłku). Doczekałam się dwóch dorodnych owoców, ważących kilka kilogramów. Podobno lepiej jak jest mniej owoców na roślinie, bo wtedy łatwiej jest je roślinie wykarmić i są większe. Na jesieni gdy liście zaschły i zaczęła zasychać szypułka był to znak, że należy rozpocząć zbiór owoców. 

I przejść do kolejnego etapu - suszenia. Niektórzy przed suszeniem okorowują owoc, czyli usuwają jej zewnętrzną skórkę, ja tego nie robiłam. Początkowo owoce schły na strychu, później niedaleko kaloryferów ( oby nie za blisko). Suszenie zajęło kilka miesięcy, a owoce stały się leciutkie. Przez cały proces suszenia musiałam walczyć z białym nalotem, który sukcesywnie był usuwany. Niestety jeden owoc troszkę pękł, ale drugi zachował się w całości. Zewnętrzna skórka zeszła wraz z białym nalotem, a owoc zdrewniał.

Do czego można używać wysuszonych owoców. W Afryce używa się ich jako naczynia do noszenia wody, tworzy się z nich naczynia do picia Yerba Mate. Jedna ze znanych restauracji w Polsce tworzy z nich piękne abażury. Inspiracji można w Internecie znaleźć mnóstwo. Co ja zrobię ze swoich będzie pewnie można zobaczyć na moim blogu rękodzielniczym Zaczarowany Zakątek

W tym roku również zamierzam przeżyć przygodę z tykwą. A czy Wy próbowaliście jej uprawy? Co z niej robiliście? 

Zachęcam Was do tej przygody.           

czwartek, 15 marca 2018

Trendy ogrodnik czyli fioletowy zawrót głowy


W obecnym roku według światowych trendów najmodniejszym kolorem ma być kolor ultra fioletowy. Kolor ten może pojawić nie tylko w wystroju naszych domów, ale także w naszych ogrodach. Ponieważ mamy właśnie gorący okres robienia planów na nadchodzący sezon, przygotowywania rozsad, postanowiłam bliżej przyjrzeć co w kolorze fioletowym gościło u mnie. Może będzie to dla Was inspiracją.

Fioletowym kolorem możemy cieszyć się już wczesną wiosną, gdy z ziemi zaczynają wystawać fioletowe główki krokusów. Aby móc się nimi cieszyć wczesną wiosną, ich cebulki należy wsadzić do ziemi na jesieni rok wcześniej.      


Bodziszek, bardzo wdzięczna płożąca bylina. Do kupienia w sklepach ogrodniczych, wsadzona raz zagości w Waszych ogrodach na dłużej. 


Dzwonki jest ich mnóstwo odmian i gatunków. Mogą być niskie, płożące lub wysokie. Wszystkie niezmiennie zachwycają uroczymi, fioletowymi ( lub białymi) kwiatami o dzwonkowatym kształcie. Do nabycia w centrach ogrodniczych.  

Liliowiec - akurat ten prezentowany na zdjęciu ma nieco inny odcień fioletu. Liliowce to byliny, rosnące w jednym miejscu przez wiele lat. Mało wymagające o kwiatach zbliżonych swoim kształtem do kwiatów lili, Lubię je za to, że wspaniale wypełniają miejsce po cebulowych ( tulipanach, narcyzach czy hiacyntach). 


Osteospermum czyli stokrotka afrykańska. Są wśród nich odmiany jednoroczne lub dwuletnie. Te na zdjęciu mają kolor podchodzący pod róż, ale są też rośliny o kwiatach w kolorze głębokiego fioletu. To bardzo wdzięczne kwiaty, które kwitną przez całe lato, aż do przymrozków. 


Ostróżka - ta na zdjęciu to ostróżka wieloletnia, ale są też odmiany jednoroczne, uprawiane z siewu nasion wprost do gruntu. 


Powojnik - wieloletnie pnącze o różnych kolorach kwiatów, w tym fioletowym jak ten na zdjęciach. Są to tak ciekawe rośliny, że warto poświecić im w przyszłości osobny post.


Surfinie - kwiaty  balkonowe, ale zachęcam Was do wprowadzenia ich również do ogrodu w doniczkach. Jednoroczne, ale cieszą oczy bardzo długo. Jest to grupa odmian petunii ogrodowej o zwisających pędach.  Co ciekawe nie są dziełem natury tylko genetyków.


Zdaję sobie sprawę, że to tylko niewielki wycinek roślin o kwiatach w tym kolorze. Lilaki, wisterie, bratki, fiołki mogą być również uzupełnieniem naszych rabat. Można się pokusić o stworzenie fioletowej rabaty, tudzież złamanej bielą, która bardzo efektownie komponuje się z tym kolorem.  

Ciekawa jestem czy i Wy lubicie ten kolor w swoim ogrodzie? A może macie u siebie inne rośliny o tej barwie? Zachęcam Was gorąco do podzielenia się swoim doświadczeniem. 



czwartek, 8 lutego 2018

Ogrodnik przed telewizorem


Pewnie wszyscy pasjonaci ogrodnictwa z niecierpliwością wyczekują wiosny. Zamawiają nasionka, przeglądają katalogi i planują co zmienić, co ulepszyć. Inspiracji można szukać wszędzie. W zeszłym roku pisałam Wam o prasie ogrodniczej. W tym chciałabym Wam polecić moje ulubione programy ogrodnicze. 

1. Gardeners World

Czasopismo o tym samym tytule, należy do moich ulubionych gazet ogrodniczych. program również. Prowadzącymi program są Ci sami ogrodnicy , którzy piszą artykuły czyli Monty Don, Carol Klein czy Andy Titchmarsh. W polskiej telewizji Gardeners World leciał jeszcze gdy byłam na studiach. Z wypiekami na twarzy siadałam przed telewizorem i podziwiałam z jak niezwykłą fantazją i wyobraźnią moi brytyjscy idole, opowiadają o ogrodniczej pasji. Swoim zafascynowaniem skutecznie zarazili mnie pasją  do roślin. Często padające z ich ust  słowa "wspaniały", "cudowny" i ten zachwyt nad najdrobniejszym pączkiem sprawia, że ja program oglądam z prawdziwą przyjemnością. 

Pierwszy odcinek wyemitowano w 1968 roku, zaś sam program  jest flagową produkcją BBC. To z niego pokolenia ogrodników uczy się jak i co siać , sadzić, zbierać, podpowiadają jak tworzyć różne kompozycje na rabatach. Zabierają na wycieczki do ogrodów np. wyprawa do brytyjskiego ogrodu w którym jego twórcy uprawiają kaktusy ( Kaktusy w Wielkiej Brytanii - możliwe i to nie w szklarni!!) 

Gdzie go oglądać? Z tego co znalazłam po polsku można go oglądać na kanale DOMO+ Ponieważ ja tego kanału nie posiadam oglądam go na You Tube w wersji angielskiej np tu jest dostępnych wiele odcinków. 

Ostatnio odkryłam, kolejny program, a konkretnie cykl programów Monty Dona pt. " Around the world in 80 gardens" Jak sam tytuł wskazuje Monty zabiera nas w podróż dokoła świata prezentując najciekawsze ogrody z różnych zakątków naszego globu. Kto się chce wybrać w tę niezwykłą podróż, zapraszam tutaj na pierwszy odcinek ( niestety tylko po angielsku)

2. Rok w ogrodzie  

Polacy nie gęsi też swój program mają czyli Rok w ogrodzie. Nadawany od 1992 r w TVP. Program prowadzony przez Marka Jezierskiego, kiedyś również przez Witolda Czuksanowa. Uczy od lat Polaków jak siać, sadzić czy walczyć z chorobami ( roślinnymi oczywiście) . Ponadto mnóstwo ogrodniczych nowości i ciekawostek.  

Można go oglądać również w Internecie: tutaj a to strona programu na Facebooku Rok w ogrodzie

Oglądałam go jeszcze jak byłam na studiach i bardzo mi się podobał. To dzięki niemu zdobywałam wiedzę ogrodniczą, choć daleko mu było do powyższego brytyjskiego odpowiednika. Przyznaje się bez bicia, że dawno go nie oglądałam ( muszę to nadrobić) . Czytałam wiele opinii, że po odejściu pana Czuksanowa program się popsuł, nie wszystkim też przypadła do gustu nowa prowadząca. 

3. Maja w ogrodzie   

Najmłodsze ogrodnicze dziecko polskiej telewizji. Program prowadzony przez Maję Popielarską, nadawany od 2004. Maja nie tylko doradza widzom jak dbać o ogród, ale odwiedza również ogrody pasjonatów, prezentując  nam ciekawe rozwiązania. 

Nowa wersja tego programu czyli Nowa Maja w ogrodzie jest nadawany na kanale HGTV Home & Garden

Strona programu Maja w ogrodzie: Maja w ogrodzie i strona na Facebooku Nowa Maja w ogrodzie

Przedstawiłam Wam moje trzy ulubione i znane mi programy ogrodnicze. A jakie są Wasze ulubione? A może znacie jakieś inne? Zapraszam do komentowania tu i na Facebooku Ogrodowego Zakątka

Cieszę się, że fanów bloga jest coraz więcej. Miałam wątpliwości czy prowadzić bloga, czy ma to sens, jednak jak zobaczyłam, że na Facebooka dołączają kolejne osoby bardzo mnie to zmobilizowało. Bo to chyba znaczy, ze komuś się podoba to co robię. Mam pomysły na kolejne posty, aby móc podzielić się z Wami moim ogrodniczym doświadczeniem, które prawdę mówiąc sama wciąż zdobywam. 

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Rośliny Bożego Narodzenia

Na wiosnę był post o roślinach Wielkanocnych, więc nie mogło zabraknąć roślin, które zdobią nasze domy w okresie świąt Bożego Narodzenia.

Choinka

To chyba najbardziej rozpoznawalny znak Świąt Bożego Narodzenia. Drzewko sosny lub jodły ozdobione kolorowymi bombkami, lampkami jest symbolem życia i odradzania się. Dawniej kradziona z lasu, dziś kupowane w sklepie lub na targowisku. Coraz częściej zastępowana jest przez sztuczne drzewka. Zwyczaj ubierania jej w naszym kraju rozpowszechnił się dopiero w XVIII/ XIX w za sprawą niemieckich protestantów. 


Jemioła


Często wieszana w domu jako symbol szczęścia. Szczególnie popularne i zalecane ;) jest całowanie się pod jej zielonymi listkami, co ma zwiększyć obfitość szczęścia. Zalecenie warte wypróbowania, choć czy skuteczne to nie wiem. W każdym razie całowanie się zwiększa poziom endorfin czyli tzw. hormonu szczęścia, więc całując się pod jemiołą szczęśliwi na pewno będziecie. Jemioła to tak na prawdę półpasożyt, rośnie sobie taka roślinka na drzewie ciągnie od niej wodę z solami  mineralnymi, aby w okresie świąteczny przynieść szczęście, ciekawe co? Jej białe owoce lubią zajadać ptaki, im też przynosi szczęście bo przecież ptaszek z pełnym brzuszkiem to ptaszek szczęśliwy.  Jemioła jest także rośliną zielarską, stosowaną przede wszystkim w leczeniu nadciśnienia tętniczego. Nie radzę jednak robić z niej samodzielnie eliksirów. Lepiej zaufać gotowym preparatom zielarskim, w których proporcje substancji leczniczym są odpowiednio odmierzone.    

Gwiazda Betlejemska


Poisencja, wilczomlecz nadobny czyli popularna Gwiazda Betlejemska. Zdobyła w naszym kraju popularność stosunkowo niedawno. Występuje głównie w różnych odcieniach koloru czerwonego i różowego. Te kolorowe "płatki" to tak naprawdę barwne przylistki otaczające drobniutki i niepozorny kwiatuszek. U nas często uprawiana jako roślina jednoroczna, po świętach często ląduje na śmietniku, ale na upartego podobno można ją próbować oprawiać dłużej. Pisze podobno, bo nie mam z nią zbyt dużego doświadczenia. Pojawiła się u mnie w domu raz, ale jako meksykanka, po przyniesieniu do domu, doznała szoku termicznego i szybko padła.  


Grudnik


Sam kwiatek ze Świętami Bożego Narodzenia może się nie szczególnie kojarzy, ale jego nazwa i to, że zakwita właśnie w grudniu dają mu uprzywilejowaną pozycję na liście. Inaczej zygokaktus albo kaktus Bożego Narodzenia. Przywędrowała do nas z Brazylii, kwiaty może mieć białe, różowe, łososiowe. Roślina mało wymagająca w uprawie, ale jak już zacznie kwitnąc to nie można go przestawiać, bo się na Was pogniewa i zrzuci wszystkie pąki i tyle z tej frajdy będziecie mieli zostaną tylko same liście .. i doniczka ;)

Ostrokrzew


Wysoki, jak sama nazwa wskazuje ostry krzew o czerwonych trujących owocach. Święta roślina Celtów, co raz bardziej lubiana przez rodzimych florystów. Wykorzystywana do stroików i wianków świątecznych. 

Lista ta jest listą bardzo subiektywną. A może i Wy macie inne rośliny, które kojarzą się Wam ze Świętami Bożego Narodzenia. Zapraszam do dzielenie się swoim zdaniem w komentarzach.

Zaś wszystkim czytelnikom bloga ( których jest coraz więcej, szczególnie na Facebooku) co mnie bardzo cieszy składam życzenia:


oraz wielu sukcesów ogrodniczych w nadchodzącym Nowym Roku 2018. By rosło, by się zbiory udały i chwasty nie dokuczały. 

* źródło zdjęć  https://pixabay.com/pl/

niedziela, 26 listopada 2017

Zieleń to życie 2017 - wspomnienia

Dziś baaardzo zaległy post, miałam go napisać już dawno, ale niestety życie swoje i czasu zbrakło. Nadrabiam czym prędzej, a jako, że po takim czasie trudno mówić o relacji, więc nazwijmy ten post wspomnieniami z wydarzenia Zieleń to życie 2017. Był to mój drugi udział w tej imprezie, toteż mam już jakieś porównanie. Tradycją już wydarzenia jest, że przed budynkiem powstają ogrody pokazowe. W tym roku organizatorzy postawili na cztery żywioły. Ogień :

Woda:



Powietrze:


Była też ziemia, ale prawdę mówiąc ogrody w tym roku nie zrobiły na mnie wrażenia i przeszłam obok nich obojętnie. Dopiero teraz na zdjęciach trochę bliżej im się przyjrzałam. Gdyby nie straż pożarna to nie domyśliłabym się, że chodzi o ogień. Ja osobiście poszłabym w kierunku kolorystyki roślin tj, żółci, czerwieni, pomarańczy i ich pokroju tak aby, mogły symbolizować ogień. Woda, no jakiś stawik tam jest, może do tego jakaś fontanna, wodne rośliny coś w ten deseń. I ostatni powietrze, który miał być ogrodem pokazowym blogosfery ogrodniczej, a stworzony został przez jednego blogera z pomocą rodziny. Nie będę zagłębiać się w konflikty blogerów, bo to nie moja broszka. Grunt, że ja powietrze tu widzę, biały z powietrzem mi się kojarzy, te trawy poruszane na wietrze ... To tyle mojej opinii artysty amatora ;)
Bardzo podobały mi się rośliny nagrodzone w konkursie, na najciekawsze rośliny. Chętnie widziałabym je u siebie. A oto one: 



Następnie  poszłam zwiedzać hale gdzie prezentowali się wystawcy. Niektórzy się postarali, drudzy "olali" dla mnie ogólnego "wow!" nie było.  


Mimo jesiennej pory pojawiły się akcenty świąteczne:





Była jeszcze reklama barwionych wrzosów czyli człowiek chciałby być lepszym artystą od natury.  


Barwione kwiaty dominowały również w części florystycznej. Te róże, w tej kolorystyce moim zdaniem wyglądają ciekawie: 



Ogólnie na części florystycznej przepadłam. Zafascynowały mnie bitwy kwiatowe, gdzie floryści na oczach widzów tworzyli bukiety. 

Cudowne arcydzieła florystyczne:





Sprawiły, że zafascynowałam się florystyką jako dziedziną, która łączy dwie moje pasje : rękodzieło i ogrodnictwo. 
Pierwsze kroki w tym kierunku można oglądać na moim drugim blogu, bo stroki na groby w tym roku zrobiłam sama.
Ale wróćmy do "Zieleń to życie":

Miłośnicy japońskiej kultury, zdecydowanie mieli swój czas. Pokaz parzenia herbaty ( choć tak na marginesie jakbym parzyła swoim gościom herbatę zgodnie z japońską sztuką  to by ich "coś wzięło" zanim by się doczekali ;)

Wspaniała wystawa bonsai: 



I możliwość zobaczenia na czym polega ta sztuka czyli show cięcia miniaturowych drzewek w wykonaniu mistrzów.  


Mnie osobiście jeszcze zainteresowała niektóre wykłady. Jak np. ten na którym dowiedziałam się, że supermarket mam na trawniku ;)

  

Ogólnie wbrew wielu krytycznym głosom co do samej imprezy, ja uważam ją za udaną. Dlatego, że odnalazłam coś dla siebie, coś co mnie zainteresowało. A to przecież najważniejsze. Prawda? 



  
 

wtorek, 29 sierpnia 2017

Urok jednorocznych kwiatów

W tym roku w swoim ogródku postawiłam na kwiaty jednoroczne. Zajęły one te wolne miejsca, gdzie nie miałam co posadzić. Aktualnie jestem na etapie zbierania nasionek, ale ich zaletą jest to, że jeśli tylko raz zaprosicie je do swojego ogródka to już potem same się rozsieją. Zaś ich drugą zaletą jest to, że większość z nich długo kwitnie. Jeśli chcecie mieć je w swoim ogródku wystarczy kupić nasionka w sklepie ogrodniczym ( lub poprosić kogoś znajomego kto już je w swoim ogródku ma, aby zebrał Wam nasiona i się z nimi podzielił), wiosną wystarczy wysiać na docelowe miejsce i czekać, aż zakwitną, a jako rośliny jednoroczne zrobią to jeszcze w tym samym roku. Więc poznajcie moich jednorocznych gości, może zechcecie je zaprosić także do siebie :)     


Tego kwiatuszka chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Spotykany na polach, jako pospolity chwast ( chaber bławatek) ( ale i roślina zielarska - o tym wkrótce), w tym roku zagościł u mnie w ogródku. Zaskoczył mnie tym, że z nasion wysianych wiosną wyrosły różnokolorowe kwiaty( białe i różowe), choć chaber do tej pory kojarzył mi się z kolorem chabrowym, czyli lekko błękitnym. Jego delikatne kwiaty możemy podziwiać od maja do sierpnia. Warto je nie tylko podziwiać, ale i zebrać i ususzyć na chabrową herbatkę.  




A oto prawdziwy rarytas dla ogrodników  ( no dla mnie w każdym bądź razie jest) - kobea pnąca. Jednoroczne pnącze o niezwykłych, dużych kielichowych kwiatach. Posadziłam ją w kilku miejscach w ogrodzie, ale tylko w jednym pokazała swoje piękno. Uprawiana z rozsady. Akurat ta ma kwiaty liliowe, ale są też kobee o kwiatach białych. Kwiaty należy usuwać po przekwitnięciu, aby pobudzić roślinę do kwitnienia. Nie róbcie tylko tego w nocy, bo podobno może być zapylana przez nietoperze. 


Rudbekia owłosiona, są wśród nich rośliny tak jednoroczne jak i wieloletnie, Gdy już raz zaprosicie ją do swojego ogródka, tak Was pokocha, że zostanie z Wami na zawsze. Mnie ona kojarzy się przede wszystkim z typowymi wiejskimi ogródkami.


Tej rośliny też nie trzeba nikomu przedstawiać. Roślina słońca, która zawsze odwraca swoje kwiaty do słońca. Do ogródka warto wprowadzić odmiany ozdobne. Uwaga są mega wielkie, dlatego najlepiej sadzić je gdzieś z tyłu.
   

Godecja wielkokwiatowa ( piękna nazwa) zwana także azalią letnią. Uprawiana z wysiewu nasion wprost do gruntu. Występuje przede wszystkim w różnych odcieniach różu. 


Ubiorek, skromny, mały gdzieś tam przycupną sobie wśród innych bylin. Ten jest liliowy, ale są też białe. Kwitnie od czerwca aż do października. 


Przy tej roślinie muszę Wam o czymś opowiedzieć. Otóż zgubiłam torebkę po nasionach i zapomniałam co posiałam. A że lubię wiedzieć z czym mam do czynienia poprosiłam o poradę na jednej z ogrodniczych grup. Większość osób uparcie twierdziła, że jest to aksamitka, tylko jedna osoba podała prawidłową nazwę - onętek pomarańczowy. Pewnie większości ta nazwa nic nie powie, ale pewnie kojarzycie kosmos. Nie nie ten z gwiazdami i księżycem, tylko te kolorowe kwiaty spotykane często w ogródkach. Ja ich w swoim nie mam, wiem zdjęcia Wam nie pokażę, a jak ktoś ciekawy jak wyglądają jego kuzyni do zapytajcie wujka Google ;) 




A aksamitki wyglądają tak. Zwane inaczej turki, żaczki, bździuszki, śmierdziuszki, studentki lub kopciuszki. Do tej pory nie miałam do nich przekonania. Posiałam je w warzywniaku na obrzeżach rabat, chcąc wykorzystać ich zdolności allelopatyczne ( jak to mądrze brzmi, prawda)  czyli mówiąc wprost właściwości odstraszania nicieni, mrówek, mszyc i kretów. Jednak jak tak na nie patrzę to stwierdzam, że podobają mi się coraz bardziej i zaproszę je w przyszłym roku do mojego ogródka. 

I to by było na tyle. To tak naprawdę niewielka część roślin jednorocznych, które warto zaprosić do siebie. A może Wy macie jakieś swoje ulubione kwiaty? Podzielcie się ze mną swoim doświadczeniem albo tu, albo na fan pagu na Facebooku, na który serdecznie zapraszam.


 Można tam znaleźć różne dodatkowe informację.  
Do zobaczenia.