O mnie

Moje zdjęcie
Mam na imię Joanna. Z wykształcenia jestem magistrem inżynierem ogrodnictwa, specjalność: rośliny przyprawowe i lecznicze. Witam Cię na blogu poświęconemu mojej pasji ogrodnictwu i zielarstwu. Znajdziesz tutaj porady, informacje, ciekawostki ogrodnicze. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej. Masz pytania, napisz: e - mail: artpasjone@onet.pl

piątek, 14 kwietnia 2017

Wielkanocne rośliny

Kto oczekuje, że będę pisała o narcyzach, tulipanach ten się gorzko rozczaruje. Dziś chciałabym przybliżyć Wam rośliny, które na pozór ze zbliżającymi się świętami niewiele mają wspólnego, ale jak się bliżej przyjrzeć ... 

Według dawnej legendy gdy Chrystus dźwigał krzyż na Golgotę, wszystkie kwiaty, które rosły przy drodze pochyliły swe główki na znak pokory. Tylko jeden z nich stał dumny. Pan Jezus spojrzał na niego i dopiero wtedy roślina pochyliła swe kwiaty i zapłakała gorzko nad cierpieniem Pana, bowiem na płatkach jej kwiatów pojawiły się kropelki nektaru. 
Tą rośliną była korona cesarska zwana także szachownicą cesarską.  
Mam i ja ją w swoim ogródku. Cebulki posadziłam na jesieni. Na wiosnę wypuściła pióropusz liści, 


potem bezlistną łodygę, aby na szczycie wytworzyć okółek kwiatów otoczony zielonymi listkami. Mam ją w trzech kolorach żółtym, pomarańczowym i czerwonym, o innych nie słyszałam.

 Mam nadzieję, że zakwitnie do świąt,  ( chociaż przez ostatnie załamanie pogody jest to mało prawdopodobne, zresztą według mądrych książek powinna zakwitnąć dopiero w maju. ). Zapach korony cesarskiej odstrasza nornice. Jest dość wysoka, więc aby pomóc jej w obronie przed wiatrem wspomogłam ją bambusowymi palikami. Cebul szachownicy nie wykopuje się, pozostają na swoim miejscu przez kilka lat, dlatego trzeba brać to pod uwagę szykując dla niej stanowisko.    

A teraz słów kilka o drugiej roślinie pełnej wielkanocnych symboli. Roślina ta często nazywana jest męczennicą lub Kwiatem Męki Pańskiej. Dlaczego? Przyjrzyjcie się jej kwiatom.


 Czyż postrzępiony przykoronek nie przypomina Wam korony cierniowej, a trójdzielne znamię słupka trzech gwoździ, pylniki zaś młotów, którym przybijano ręce i nogi do krzyża. Wąsy czepne tego pnącza to bicze, którymi biczowano Chrystusa. Błękit i biel są symbolem nieba. Liście przypominają ręce wrogów i ostrze włóczni. Zalążnia i dno kwiatowe to symbol Świętego Grala. Zaś sama męczennica wyrosła z łez Chrystusa.  A wszystko to potwierdza łacińska nazwa tej rośliny Passiflora : passio - cierpienie i flos - kwiat. 

Pnącze to pochodzi z Ameryki Południowej, dorasta do kilku metrów, owijając się wąsami wokół podpory. Kwitnie przez całe lato, jednak jest wrażliwa na przymrozki. Nie mam jej u siebie w ogródku ( dlatego zdjęcie musiałam pożyczyć z Internetu), ale mam w planach wprowadzenie jej do swojej kolekcji. 

I ostatnia roślina, która ze świętami Wielkanocnymi wiąże się tylko z nazwą. Nie wiem czy wiecie, ale niektórzy z Was mają w swoim ogrodzie zdrajcę. Mowa tu o miesiącznicy rocznej zwanej potocznie Srebrniki  Judasza. Jest traktowana jako roślina jednoroczna lub dwuletnia, niewielkich delikatnie pachnących kwiatach. Uprawiana przede wszystkim ze względu na ozdobne owoce, używane we florystyce do suchych bukietów. To właśnie owoce są określane mianem Srebrników Judasza, chociaż mnie one bardziej kojarzą się z księżycem w pełni co potwierdza łacińska nazwa tej rośliny : Lunaria annua ( luna - księżyc). 

A może i Wy znacie inne rośliny, które kojarzą się z Wielkanocą?

Ja zaś wszystkim odwiedzającym Ogrodowy Zakątek, składam życzenia:

Zdrowych, spokojnych Świąt Wielkanocnych, smacznego jajka, mokrego dyngusa
oraz wiosny tak i w ogrodzie jaki i w sercu.



niedziela, 2 kwietnia 2017

Wiosna, wiosna ...

"Wiosna, wiosna, wiosna, ach to Ty" chciałoby się zaśpiewać na widok tego co dzieje się w przyrodzie. Wszystko, budzi się do życia, wystawia pierwsze listki i kwiaty do słońca. Wszystko budzi się z zimowego snu. Ogrodnicy też ruszyli do boju, zaczęło się po zimowe sprzątanie, wielkie sianie i pikowanie. Aż chce się żyć :)  Ja też ostatnio biegałam z aparatem i szukałam wiosny. Znalazłam ją specjalnie dla Was. Poczynając od bazich kotków:

Kotków na drzewach ;)


Przez kolorowe kwiaty ( korony cesarskie, przebiśniegi, krokusy, tulipany)






Na kluczu żurawi skończywszy ( zdjęcie robione komórką):


Żałuję, że nie udało mi się jeszcze uchwycić bociana.

A Wy jakie dostrzegliście u siebie zwiastuny wiosny?

 Wiosna nie pojawiła się tylko w przyrodzie, ale także na parapetach nie jednego ogrodnika, ale o tym w kolejnym poście. Zapraszam i dziękuję za komentarze. 

sobota, 11 marca 2017

Targi Gardenia 2017 - relacja

O tym, żeby wziąć udział w  Targach Gardenia w Poznaniu marzyłam odkąd tylko o nich usłyszałam. Reklamowane jako największe targi ogrodnicze w Polsce rodziły nadzieję na wydarzenie niezwykłe i warte udziału. W tym roku się udało. Wyruszyliśmy w sobotę, o 2 nad ranem, aby po wielu godzinach jazdy powitać Poznań.

Gdy dotarliśmy na miejsce targów poczułam się jak dziecko we mgle. Brak oznaczenia, w których pawilonach znajduje się Gardenia był małym minusem już na starcie. Dzięki uprzejmości miłego pana ochroniarza trafiliśmy do pierwszego pawilonu. I tu mega plus, konkurs na wykreowanie kącika czytelniczego w ogrodzie. Było to miejsce idealne, dla mnie, osoby pasjonującej się  ogrodnictwem i kochającej książki. Z prawdziwą przyjemnością podziwiałam pomysły architektów krajobrazu. 




W hali tej rozlokowały też swoje stoiska firmy zajmujące się produkcją narzędzi, środków ochrony roślin, nawozów itp. 










Z przyjemnością odwiedziłam stoisko firmy Tamark S.A produkującej serię produktów Target, którą doceniła moją pasję pisania bloga i podarowała mi ekologiczne produkty do ochrony roślin, Bardzo dziękuje za tak miły gest.

Kolejny pawilon poświęcony był florystyce. Miałam nadzieję, ze tu znajdę coś dla siebie. Niestety gorzko się rozczarowałam. Bo stoisk z interesującymi aranżacjami kwiatowymi było zaledwie kilka. Można było za to obejrzeć bombki, choinki, czy wyposażenia domów, które na co dzień widuje się w galeriach lub sklepach z wyposażeniem domów. Wszystko do obejrzenia , nic do kupienia. No cóż, a ja chyba przyjechałam na targi ogrodnicze.













Został mi do obejrzenia ostatni pawilon, Co się go naszukałam to moje, ale dzięki temu trafiłam na kiermasz ogrodniczy. Dominowały na nim rośliny cebulowe, szczególnie lilie. Było troszkę róż i bylin. A oprócz tego miody, świece woskowe, plastikowe zabawki dla dzieci, wyroby ceramiczne i to co mnie pasjonatkę rękodzieła najbardziej oburzyło : chińskie serwetki.

 Zabrakło tylko " Baloników na druciku i pierzastych kogucików..." i mielibyśmy jarmark z piosenki Rodowicz.

Ostatni pawilon to coś co tygrysy ogrodnictwa lubią najbardziej czyli świat roślin. Kilka interesująco zaaranżowanych stoisk, reszta to doniczki ustawione jak w zwykłym sklepie ogrodniczym. Nic do kupienia, tylko do obejrzenia ( czyli pokaż dziecku zabawkę i nie daj mu się nią pobawić.). No cóż wystawcy się w tym roku nie wysilili. A jak jeszcze zobaczyłam na jednym ze stoisk zawody w siłowaniu się na rękę, pokaz jakiś urządzeń mierzących wodę w organizmie i foteli masujących moje rozczarowanie sięgnęło dna i szybko wróciłam do samochodu, a następnie do domu.







Jadąc na głośno reklamowane, największe targi ogrodnicze w Polsce oczekuje klasy ma najwyższym poziomie. Tego, że zobaczę jakieś nowości, które wprowadzę do swojego ogrodu, że odkryje nowe trendy, które mnie zainspirują. Tu tego zabrakło. Żałuję też, że tracąc czas na szukanie pawilonów, nie dotarłam na Spotkanie Blogerów Ogrodniczych, bo może to byłoby jakimś jasnym punktem w tej wyprawie. Nie żałuje za to jednego, że pojechałam, bo wiem już, że nie warto tam jechać.

P.S na zdjęciach starałam się Wam pokazać tylko to co było godne uwagi.